wtorek, 23 sierpnia 2016

Pasta z tuńczyka

Jeśli znudziły Ci się dodatki do chleba, którymi raczysz się na co dzień to jest przepis dla Ciebie. Pasta przygotowywana z tuńczyka i serka jest fajną (i zdrową!) alternatywą na smarowidło do chleba. Jej delikatny smak i wilgotna konsystencja sprawia, że nawet dzieci jedzą ją z ochotą. Polecamy!



Ilość porcji: 8 – 12
Czas przygotowania: 10 minut
Składniki:
  • Puszka tuńczyka w sosie własnym o wadze 180g (po odsączeniu zostaje 130g tuńczyka)
  • 130g serka naturalnego śmietankowego
  • Łyżka jogurtu naturalnego
  • Łyżka majonezu
  • Szczypiorek
  • Kolorowy pieprz


W misce umieszczamy odsączony tuńczyk, następnie dodajemy serek, majonez, jogurt i szczypiorek. Mieszamy składniki i doprawiamy utartym pieprzem kolorowym. Gotową pastę przechowujemy w lodówce. Możemy podawać z ziarenkami kolorowego pieprzu. Smacznego.














czwartek, 18 sierpnia 2016

Sałatka z buraka z fetą

Moja miłość do buraków nadal trwa. Co dzień goszczą na moim talerzu w rozmaitej postaci. Tym razem postanowiłam przyrządzić z nich sałatkę. Bardzo prostą w przygotowaniu, dosłownie 4 składniki, chwilka roboty i gotowe. Idealna jako lunch, czy dodatek do obiadu. Szczerze zachęcam do wypróbowania tego przepisu!



Czas przygotowania: 5 minut + czas na gotowanie buraków (około 30 minut)
Ilość porcji: 2
Składniki:
  • 2 buraki*
  • Ok. 50 g sera feta
  • Garść prażonych nasion słonecznika (można zastąpić pestkami dyni)
  • Opcjonalnie rukola (można ją pominąć jednak stanowi fajny dodatek kolorystyczny)
  • Łyżka oleju rzepakowego

*Jeśli uda nam się kupić buraka w różnych odmianach kolorystycznych to zachęcam do takiego wyboru, wówczas sałatka prezentuje się jeszcze lepiej.


Buraki gotujemy około pół godziny w lekko osolonej wodzie. Jeśli mamy taką możliwość możemy je również ugotować na parze. Miękkie buraki obieramy ze skórki i kroimy w pasterki. Układamy na talerzu i posypujemy pokruszonym serem feta. Obsypujemy listkami rukoli, nasionami i pryskamy olejem rzepakowym. Smacznego.



wtorek, 16 sierpnia 2016

Kurczak w sosie śmietanowym z kurkami

Sezon na grzyby w tym roku rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Niezwykle nas to cieszy bo jesteśmy fankami kurek, podgrzybków i borowików. Na początek proponujemy bardzo prosty przepis na kurczaka w sosie śmietanowym z dodatkiem kurek.



Składniki:
  • 600g piersi z kurczaka (3 pojedyncze)
  • 250g kurek
  • 500ml rosołu (lub bulionu)
  • 3 łyżki śmietany 12%
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • Przyprawy: świeżo utarty kolorowy pieprz, świeżo mielona sól

Na dużej patelni rozgrzewam łyżkę oleju. Cebulę drobno siekamy i wrzucamy na rozgrzaną patelnię. Podsmażamy, aż cebula się zeszkli i dorzucamy starty czosnek. Chwilkę smażymy. Mięso kroimy w kostkę. Pieprz kolorowy ucieramy w moździerzu albo używamy już zmielonego. Obsypujemy mięso i oprószamy solą. Cebule odsuwamy na boki i wrzucamy mięso. Smażymy, aż się zarumieni. Kurki umieszczamy w misce z wodą i dosypujemy nieco sody oczyszczonej (to ułatwi ich mycie). Kiedy będą oczyszczone kroimy na mniejsze kawałki. Dorzucamy do usmażonego kurczaka. Podsmażamy 2-3 minuty i dolewamy bulion. Gotujemy całość przez chwilkę. Do miseczki ze śmietaną dodajemy stopniowo nieco powstałego sosu. Kiedy dodamy już kilka łyżek całość przelewamy na patelnię. Dodajemy koperek i mieszamy. Po minucie wyłączamy gaz i możemy zajadać. Proponujemy podać z ziemniakami lub kaszą. Smacznego :)












piątek, 5 sierpnia 2016

Pstrąg pieczony z bobem i ziemniaczkami

Sezon na bób powoli zmierza ku końcowi. Mam jednak nadzieję, że zdążycie jeszcze wypróbować przepis na pstrąga pieczonego z bobem i ziemniaczkami. Jest to bardzo fajny i prosty przepis na pyszny obiad.



Ilość porcji: 2
Czas przygotowania: 45 minut
Składniki:
  • 2 pstrągi
  • 10 młodych ziemniaczków
  • Paczka bobu
  • ½ cytryny
  • ½ pęczka natki pietruszki
  • Przyprawy: świeżo mielona sól, świeżo mielony pieprz
  • Nieco oleju


Ziemniaki myjemy, a następnie wkładamy do garnka i zalewamy wodą. Lekko solimy i stawiamy na gaz. Kiedy zaczną się gotować, czekamy 10 minut i wyłączamy gaz. Ziemniaki odcedzamy i przekładamy do formy do pieczenia, polewamy delikatnie oliwą oraz oprószamy solą i pieprzem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na 15 minut. W tym samym czasie nastawiamy wodę na bób. Strączki wrzucamy do osolonego wrzątku i gotujemy 15 minut. Następnie odsączamy, przelewamy zimną wodą dla zachowania koloru i obieramy. W czasie kiedy warzywa się gotują i pieką oczyszczamy dokładnie rybę. Nacinamy ją delikatnie z obu stron tak jak na zdjęciu. Smarujemy oliwą z wierzchu i w środku. Oprószamy solą i pieprzem oraz startą skórką z cytryny. Środek ryby również oprószamy przeprawami, wkładamy plasterki cytryny oraz nieco posiekanej natki pietruszki. Upieczone ziemniaki wyjmujemy i układamy na nich rybę. Możemy delikatnie podlać je białym winem (około 50-75ml) i wstawiamy ponownie do piekarnika na 10 minut. Po tym czasie wysuwamy rybę i obsypujemy bobem, wstawiamy ponownie na 2 minuty. Wyjmujemy całość z piekarnika i posypujemy pozostałą natką pietruszki. Smacznego.








środa, 3 sierpnia 2016

Lodziarnie w Poznaniu: Marina (ul. Woźna 18, obok Starego Rynku)

Królowa może być tylko jedna! Niekwestionowaną królową poznańskich lodziarni jest Marina. Pisaliśmy już o niej w zeszłym roku, jednak teraz lokal ma nową lokalizacje, stąd postanowiłyśmy napisać o niej kilka słów więcej :)



Lodziarnia: Marina
Adres: ul.Woźna 18
Godziny otwarcia: środa – niedziela  13.00 – 20.00

W tym roku z niecierpliwością czekałyśmy na otwarcie naszej ulubionej lodziarni. Powód był prosty lodziarnia Marina przeniosła się z budynku koło Starego Dworca PKS na ul.Woźną. Zmiana lokalizacji była spowodowana zdarzeniami niezależnych od właścicieli, o czym informowali na swoim profilu Facebooku. Po tym jak musieli opuścić lokal na Matyi, poszukiwali nowej lokalizacji. Pojawili się obok Starego Rynku. Dobrze to i źle równocześnie. Fajnie, że przenieśli się bliżej centrum i teraz jakby bardziej „po drodze”. Minus to problem z parkowaniem. Pół biedy strefa, rzecz normalna, kłopotem jest wieczny brak miejsc i krążenie w kółko by jakieś znaleźć. Przejdźmy jednak do plusów  (tak naprawdę brak miejsc to jedyny minus jaki znalazłyśmy :)) Lokal został urządzony w takim samym stylu jak poprzedni. Marina nadal stawia na styl marynarski  (w zasadzie z taką nazwą trudno by stawiała na inny :)) z meblami z palet i fajnymi dodatkami. Tutaj ponadto udało się urządzić fajny, klimatyczny ogródek. Przejdźmy do najważniejszego, a mianowicie lodów. Są one przyrządzane na oczach klienta przy pomocy ciekłego azotu. Do miski miksera dodaje się porcję smakowitości, do tego azot, kilka chwil i lody gotowe. I to jakie lody! Zdecydowanie nie zjecie takich nigdzie indziej. Smak jest niesamowity, porcja spora, a fajna atmosfera sprawi, że będziecie tam wracać częściej niż byście chcieli :) Każdego dnia jest do wyboru pięć smaków, w tym zawsze jeden wegański. Jakie to smaki właściciele na bieżąco informują na facebooku lodziarni. Zdecydowanie polecamy borówkę z białą czekoladą (prawdziwy sztos!), śmietankę z oreo (ach!) i białą czekoladę z malinami (wymiata)!

Smaki, które próbowałyśmy:

  • Śmiatanka z oreo
  • Biała czekolada z malinami
  • Borówka z białą czekoladą
  • Malina
  • Malina sorbet
  • Truskawka
  • Snickers
  • Śmietanka z M&Msami

Koszt porcji: 5 zł (75g) 
Jednej porcji nie można dzielić na dwa smaki, ale jeśli jesteśmy w dwójkę to możemy wziąć dwie porcje i podzielić po pół.
Ponadto w lodziarni można zamówić rozmaite kawy.
Uwagi: Mona płacić tylko gotówką.

Podsumowując:  Marina to fajne, klimatyczne miejsce prowadzone przez ciepłe osoby, które tworzą niesamowitą atmosferę tego lokalu. Lody molekularne oferowane przez lokal są najwyższej jakości, a ciekawe smaki zaspokoją każde podniebienie. Zdecydowanie nigdzie takich nie spotkacie. Szczerze polecamy i zachęcamy do odwiedzenia!




Tak wygląda ogródek. Prawda, że klimatyczny? :)



Śmietanka z oreo.


Post nie powstał przy współpracy z lokalem. Powyższy wpis jest efektem naszej samodzielnej subiektywnej oceny.


niedziela, 31 lipca 2016

O See Bloggers słów kilka

Oczekiwanie
Kiedy nadchodzi odpowiedni moment i możesz już zgłosić swoją kandydaturę na uczestniczenie w See Bloggers, przychodzi czas na oczekiwanie :) Oczekiwanie czy Twój blog, a więc TY sam dostaniesz się na zjazd. Nasze oczekiwanie było tym trudniejsze, że... przegapiłyśmy pierwszy termin zapisów. Dopiero druga tura miała rozstrzygnąć, czy pojedziemy, a miejsc było ledwie 40. W momencie ogłaszania wyników euforia, zadowolenie, radość i znacząca dawka niedowierzania. Tak to Ty pojedziesz, Twój blog został doceniony i wybrany spośród innych. Twoja praca przyciągnęła uwagę, super, BRAWO MY! Teraz rozpoczyna się kolejny etap oczekiwania, może nawet dłuższy (mimo, że krótszy:)). Już wiesz, że się dostałeś, że pojedziesz, trzeba tylko wytrwać do upragnionej daty! Tymczasem trzeba załatwić jakiś nocleg, ogarnąć dojazd etc.

czwartek, 21 lipca 2016

Printfriendly